Richard speaks at a podium at the High Jump gala

Historia Richarda o sukcesie w skoku wzwyż

Kiedy spojrzymy na wpływ, jaki skok wzwyż wywarł na przestrzeni ostatnich 35 lat, dane przedstawiają niesamowitą historię tego, jak skok wzwyż zapewnił sukces studentom z Chicago, którzy mają ograniczone środki finansowe; 100% absolwentów skoku wzwyż ukończyło szkoły średnie; 98% uczęszcza do college'u; a 87% ukończyło 4-letnie szkoły wyższe i uniwersytety w całym kraju (w porównaniu z 41% w kraju obejmującym wszystkich studentów posiadających dobre wykształcenie akademickie i dysponujących ograniczonymi środkami finansowymi). 

Jednak w tych liczbach kryje się ponad 3250 indywidualnych historii pełnych edukacyjnej nadziei – 3250 absolwentów skoku wzwyż, z których każdy wytyczył własną ścieżkę edukacji, kariery i sukcesu osobistego, po części dzięki udziałowi w programie.

Jeden z tych absolwentów, Richard (23. rocznik), niedawno przemawiał na dorocznej imprezie charytatywnej Spring of Opportunity Benefit w High Jump w maju – i to w swoje 25. urodziny! Przeczytaj poniżej, aby dowiedzieć się, co Richard miał do powiedzenia na temat tego, co High Jump dla niego znaczy i jak poprowadził go na wyjątkową i niesamowitą ścieżkę sukcesu, która zaprowadziła go z Latin School of Chicago na Uniwersytet Yale, a teraz do rozwijającej się kariery stratega ds. ryzyka kredytowego w Stripe.

Richard stands on stage and speaks in front of a massive audience at High Jump's annual benefit

„Jestem dumnym absolwentem 23. kohorty skoku wzwyż i byłym asystentem nauczyciela. Kiedy myślę o odpowiedzi na pytanie „Co to jest skok wzwyż?” Myślę, że pomocne byłoby, gdybyś lepiej zrozumiał, kim jestem, skąd pochodzę i w jaki sposób moja historia jest zarówno wyjątkowa, jak i reprezentatywna dla ponad 3000 stypendystów skoku wzwyż, którzy ukończyli już program, oraz tysięcy innych przyjść.

Wychowywała mnie dwójka kochających, troskliwych rodziców z Kamerunu na rogu 87th i Jeffery – w południowej części Chicago – w małym domku, gdzie każdego ranka wychodząc z domu, towarzyszyły mi ostre zapachy tradycyjnej kuchni zachodnioafrykańskiej. Brązowe twarze, ciepłe uśmiechy i pełne przemocy ulice otaczały mnie tak długo, że ukształtowały sposób, w jaki postrzegałem świat i, co ważniejsze, siebie. W mojej okolicy otaczali mnie ludzie z pozornie ograniczonymi aspiracjami dotyczącymi własnej przyszłości, dlatego zacząłem uważać się za małego, świat za duży, a moje działania niewystarczające, aby wywrzeć jakikolwiek trwały wpływ. 

W szkole strach przed porażką motywował mnie przez większą część mojego życia: zostań w szkole, postępuj zgodnie z instrukcjami, a odniesiesz pewien sukces, myślałem, a przynajmniej tak mi powiedziano. Czytaj, recytuj, zapamiętuj i zdaj egzamin z sukcesem: przepis na sukces, ale wciąż czegoś w głębi duszy brakowało. Powieściopisarka Edith Wharton napisała kiedyś: „Są dwa sposoby rozprzestrzeniania światła: być świecą lub lustrem, które je odbija”. W tym momencie mojego życia byłem słabo zapaloną świecą, która wkrótce wygasła – to znaczy, dopóki nie spotkałem mojego pierwszego z wielu luster, dr Dany Spell. Każdego dnia, począwszy od szóstej klasy, doktor Spell wzywała mnie do swojego biurka i recytowaliśmy tę samą wymianę zdań. Mówiła do mnie „komu wiele dano”, a ja odpowiadałam: „wiele się od niej oczekuje”. To doktor Spell zachęcił mnie do ubiegania się o udział w skoku wzwyż, bezpłatnym programie wzbogacającym wiedzę akademicką dla studentów takich jak ja – ambitnych akademicko, ale dysponujących ograniczonymi środkami finansowymi.

Przez dwa lata przyjeżdżałem do Skoku wzwyż pięć dni w tygodniu przez sześć tygodni poza latem i w każdą drugą sobotę przez cały rok jasną, żółtą taksówką mojego taty. Czytanie książek pod biurkiem nie zapewniało mi już biletu do gabinetu dyrektora. Pytania pana Feliciano przy stole Harknessa angażowały mnie i stymulowały w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażałem; Poproszono mnie o wzięcie udziału w rozmowach na temat bioetyki i odpowiedzialności społecznej, a moje niegdyś sztywne podejście do uczenia się zmieniło się z obserwatora w aktywnego uczestnika. Analizy czytelnicze pani Williams dotyczące takich książek jak Nasza Ameryka: życie i śmierć w południowej części Chicago pozwoliło mi nie tylko rozwinąć umiejętność krytycznego czytania, ale także umiejętność odnalezienia odbicia lustrzanego w postaciach takich jak LeAlan i Lloyd, których życie w projektach Ida B. Wells było podobne do mojego w „87. Ulicy” i Jeffery’m.  

Jako nieśmiała, niespokojna społecznie i zamknięta w sobie uczennica siódmej klasy, doskonale pamiętam moje pierwsze dni w skoku wzwyż. Wchodząc do stołówki Szkoły Łacińskiej w Chicago z za dużym plecakiem, czuję się całkowicie przytłoczony nowym otoczeniem i niewiarygodnie waham się przed nawiązaniem kontaktu z kimkolwiek. Każdy krok wydawał mi się zniechęcającym skokiem w nieznane, gdy zmagałem się z niepewnością, jak poruszać się po tym nowym świecie. Gdy zaaklimatyzowałem się na nowych zajęciach, szybko zdałem sobie sprawę, że nie poradzę sobie sam. Każdy nowy zestaw problemów, eksperyment naukowy i projekt grupowy popychały mnie do otwarcia się – początkowo nieśmiało, ale potem z coraz większą pewnością siebie, czując się po raz pierwszy usłyszany, zauważony i afirmowany.

Te interakcje stały się katalizatorem mojego osobistego rozwoju, wypychając mnie poza moją strefę komfortu i wchodząc w bardziej pewną siebie, towarzysko sprawną wersję siebie. Przez całe liceum i studia opierałam się na tych nowo odkrytych umiejętnościach, aby poruszać się po klasach, w których byłam jedyną osobą, która mnie lubiła, i w środowiskach społecznych, w których moje pochodzenie mnie wyróżniało. To dzięki High Jump jestem w stanie pokazać się taka, jaka jestem, w zróżnicowanym krajobrazie środowisk społecznych i zawodowych.

Richard stands with his fellow High Jump alumni friends

W skoku wzwyż otaczały mnie dzieciaki takie jak ja: wytwory niedostatecznie rozwiniętej populacji, które zawsze były najmądrzejsze na sali, a mimo to ich pytania pozostały bez odpowiedzi, ich zainteresowania spadły i zostały uwarunkowane tak, aby postrzegać głód nauki jako coś niepożądanego. Razem rozwinęliśmy w sobie naturalne powinowactwo i uwolniliśmy się z bańki, która wciągnęła nas w błędne koło i pozbawiła nas wolnej woli. Stojąc tu dzisiaj, jestem głęboko wdzięczny za przyjaźnie nawiązane podczas mojego doświadczenia w skoku wzwyż – powiązania na całe życie, które ukształtowały moją podróż akademicką i wzbogaciły mój rozwój. Dzięki naszym wspólnym doświadczeniom i niezachwianemu wsparciu dla siebie nawzajem, wspólnie stawialiśmy czoła wyzwaniom życia – świętując triumfy, pokonując niepowodzenia i po drodze na nowo definiując siebie. 

Richard headshot wearing Yale t-shirt

Po skoku wzwyż uczęszczałem do szkoły średniej, a następnie na Uniwersytet Yale, gdzie studiowałem etykę, politykę i ekonomię, ze szczególnym uwzględnieniem włączającego rozwoju gospodarczego. Właściwie pisałem o skoku wzwyż w moim eseju rekrutacyjnym do Yale. Obecnie pracuję dla PPM America jako analityk ds. badań dotyczących instrumentów o stałym dochodzie i jestem członkiem kilku organizacji zajmujących się niedrogim mieszkalnictwem i rozwojem gospodarczym w południowej części kraju. Stojąc dziś przed wami, nie mniej niż w dniu moich 25. urodzin, przepełnia mnie głębokie poczucie wdzięczności i pokory. To zaszczyt uczcić ten kamień milowy, wspierając organizację, która odmieniła moje życie i życie tysięcy studentów w całym mieście. 

Moim rodzicom, którzy są tu dzisiaj z nami, mam wobec Was niezmierzony dług wdzięczności. Wasza bezwarunkowa miłość i wsparcie były kamieniem węgielnym mojej podróży. Daliście mi wzór tego, co to znaczy występować w imieniu swoim i innych, i za to jestem na zawsze wdzięczny. Wasze poświęcenia umożliwiły mi dostęp do możliwości i zasobów, które kiedyś przekraczały moje najśmielsze oczekiwania. Pragnę także złożyć serdeczne pozdrowienia mojej siostrze Carol, której niezachwiane wsparcie, miłość i afirmacja są dla mnie stałym źródłem inspiracji i motywacji. Twoja wiara we mnie zawsze popychała mnie do dalszej wiary w siebie i ponownego definiowania siebie, a bez ciebie nie byłbym człowiekiem, którym jestem dzisiaj. 

Richard stands with his parents and sister
Od lewej do prawej: matka Richarda Jeanne, Richard, ojciec Richarda Paul i siostra Richarda Carol

Kończąc dzisiejszy wieczór, przypominam sobie o głębokim wpływie programów takich jak Skok wzwyż, które służą zarówno jako świeca, jak i lustro w życiu uczniów. Tak jak kiedyś czułem się jak słabo zapalona świeca, niepewna własnego potencjału, skok wzwyż zapewnił mi zwierciadła, które odzwierciedlały moje możliwości. Mam zaszczyt wspierać organizację, która w dalszym ciągu wzmacnia głosy i możliwości studentów w całym mieście. Namawiam każdego z Was, aby przyłączył się do mnie i wspierał misję High Jump, zapewniając większej liczbie uczniów możliwość rozwoju i odniesienia sukcesu. 

Dzięki pomocy High Jump możesz pomóc większej liczbie uczniów takich jak Richard realizować swoje marzenia!

Opublikowany w ,