LRP27032

Siła skoku wzwyż w otwieraniu przyszłości: przełamywanie barier, tworzenie zmian

Od ponad 35 lat High Jump pomaga uczniom odkrywać, co ich czeka w przyszłości. W przełomowym momencie między dzieciństwem a dorastaniem, uczniowie przychodzą do High Jump gotowi do nauki, rozwoju i stawiania sobie wyzwań – i wychodzą z pewnością siebie, ciekawością i wsparciem, które pozwolą im odnieść sukces w szkole średniej i później. Efekty te mają długotrwały wpływ nie tylko na samych uczniów, ale także na ich rodziny, społeczności i przyszłe pokolenia.

Podczas imprezy charytatywnej Spring of Opportunity Benefit organizowanej przez High Jump, która odbyła się 1 maja, Sędzia Sonia Antolec (absolwentka siódmej grupy) podzieliła się swoją osobistą historią związaną z High Jump i podzieliła się refleksjami na temat siły przynależności.

W swojej karierze, Sędzia Sonia Antolec działała na rzecz sprawiedliwości, poszerzania możliwości i wspierania marginalizowanych społeczności. Jako pierwsza samotna matka i kobieta wielokulturowa powołana do Sądu ds. Roszczeń stanu Illinois, stała się szanowaną liderką prawną, edukatorką i orędowniczką zaangażowaną w tworzenie ścieżek dla przyszłych pokoleń.

Czytaj dalej, aby usłyszeć jej inspirującą historię opowiedzianą jej własnymi słowami.


Chcę się z wami podzielić tym, jak wyglądała szansa w moim życiu — jak wyglądała, zanim się ją dostało, co się działo, gdy ktoś ci ją wręczył, i co z nią zrobiłeś, gdy już ją dostałeś.

Urodziłem się w Pilźnie, w rodzinie, która dawała mi i moim braciom wszystko, co mogli. Mieliśmy cudowne dzieciństwo. Nie wiedzieliśmy, czego nam brakuje. Nie wiedzieliśmy, że inne rodziny nie odkładają zimowych płaszczy na kilka miesięcy wcześniej, żebyśmy mieli ciepłe kurtki na zimę. Nie wiedzieliśmy, że ojcowie innych dzieci nie odbierali ich po szkole, żeby zawieźć je do pracy. Nie wiedzieliśmy, że mała katolicka szkoła podstawowa, którą kochaliśmy – ta, która ostatecznie została zamknięta, zanim zdążyłem ukończyć szkołę – miała najbardziej przestarzałe podręczniki w archidiecezji.

Moja mama zbierała bawełnę w okresie dorastania. Mój tata do dziś nosi robotniczy kołnierzyk. Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem “pierwszym pokoleniem”, dopóki nie skończyłem studiów prawniczych, bo po prostu żyliśmy swoim życiem. To inni wymyślali etykiety, zasady i sposób funkcjonowania świata.

Ale moi rodzice wiedzieli. Widzieli dzieciaka, który kochał matematykę, który uwielbiał odrabiać prace domowe, który kończył testy przed czasem i prosił o więcej. A kiedy usłyszeli o skoku wzwyż, zrobili to, co trzeba. Jeden z nich woził mnie do szkoły łacińskiej w każdą sobotę przez trzy lata, ponieważ nie było bezpośredniego połączenia komunikacją publiczną z naszej dzielnicy do tej części miasta.

Chciałbym, żebyście wszyscy zrozumieli to, co mi się przydarzyło w High Jump.

Siedziałem w klasach z dzieciakami z Humboldt Park, South Side, Pilsen – dzieciakami takimi jak ja – i rozmawialiśmy o wojnie w Iraku, niesprawiedliwościach w systemie sądowniczym, różnych interpretacjach tego samego tekstu. Zabieraliśmy sobie CTA do domów. Szliśmy do McDonalda na końcu ulicy od kampusu, jakbyśmy byli tam na stałe., ponieważ tam należeliśmy. Uczyliśmy się algebry, która wykraczała tak daleko poza możliwości mojej szkoły, że dzięki niej dostałem się do Saint Ignatius College Prep, do każdej klasy z wyróżnieniem, jaką oferowali pierwszoklasistom, a także otrzymałem częściowe stypendium na lato w Choate – szkole przygotowawczej, do której uczęszczali Kennedy'owie. Jako licealista, to było moje pierwsze wolne lato i chciałem więcej.

Skok wzwyż nie tylko mnie czegoś nauczył. Mówił mi, że każde sobotnie zajęcia i każde lato “rozszerzania”, zanim zaczęliśmy to tak nazywać, Czułam się jak w każdym pomieszczeniu, do którego weszłam.

Święty Ignacy pomógł mi ukończyć studia w trzy lata. To pomogło mi zdobyć stypendium na studia prawnicze, które ukończyłem w ciągu kolejnych trzech lat – jako student wieczorowy, jednocześnie wychowując syna.

Sędzia Sonia Antolec wygłasza przemówienie otwierające zawody High Jump 2026 Wiosna możliwości Korzyść.
Zdjęcie: © Lynn Renee Photography

Powtórzę to jeszcze raz, bo chcę, żeby wylądowało: Ukończyłam studia prawnicze w ciągu trzech lat, wieczorowo, jako samotna matka.

Zbliżam się do dwudziestego roku mojej kariery prawniczej. Dwukrotnie zostałem powołany przez gubernatora Illinois do Sądu ds. Roszczeń Illinois, gdzie pomagam w rozstrzyganiu spraw wnoszonych przez obywateli przeciwko państwu – spraw, w których zwykli ludzie szukają sprawiedliwości w systemie, który nie zawsze zdaje sobie sprawę z ich istnienia. Prowadzę własną kancelarię prawną. Zasiadam w zarządzie High Jump.

Jestem Latynoską. Absolwentką college'u w pierwszym pokoleniu. Byłą nastoletnią matką. Córką zbieracza bawełny. Zasiadanie w sądzie stanu Illinois.

Mówię ci to nie po to, żeby się chwalić. Mówię ci to, bo gdzieś w tym mieście zawsze znajdzie się dziecko, które nigdy nie widziało, żeby ktoś podobny do niej robił coś takiego – a jedynym powodem, dla którego mogę tu stać i ci o tym opowiadać, jest to, że ktoś postanowił we mnie zainwestować, kiedy miałam dwanaście lat.

Zbliżając się do dwudziestu lat w tej karierze, postawiłam sobie za cel odwdzięczenie się. Samotna matka w trudnej sytuacji – byłam nią, więc jej pomagam. Latynoska para, która chce założyć firmę, ale nie wie, od czego zacząć legalnie – pomagam im właśnie teraz. Starszy mężczyzna, na którego napadł handlarz samochodów – też mu pomógł. Stały rezydent, który boi się opuścić kraj z powodu czterdziestoletnich mandatów drogowych w aktach – też mu pomogłam. Moja mama – teraz się nią opiekuję. Cokolwiek będzie potrzebowała.

Taka jest praktyka. Taka jest kariera.

Sędzia Sonia Antolec bierze udział w zawodach skoku wzwyż w 2026 roku Wiosna możliwości Benefit wraz ze swoim synem Zacharym Sandovalem (po lewej) i partnerem Joe Hodalem (po prawej).
Zdjęcie: © Lynn Renee Photography

Ale oto czym naprawdę chcę się z wami podzielić. Rozmawialiśmy o tym z dyrektorem generalnym High Jump, Natem Pietrinim — o tym, co rodzic tak naprawdę widzi, kiedy patrzy na swoje dziecko.

Kiedy moi rodzice w każdą sobotę wozili mnie przez miasto, nie myśleli o spotkaniach w Sądzie Roszczeń. Myśleli:, “Może uda jej się wydostać. Może zajdzie dalej niż my. Może jej życie będzie trochę łatwiejsze”.” To wszystko, na co liczy większość rodziców. Tylko więcej. Tylko wystarczająco.

Nie mogli sobie wyobrazić, że szansa, o którą walczyli, aby mi ją dać, nie skończy się na mnie. Mój syn, którego wychowywałam podczas wieczorów prawniczych i weekendów nauki, dziś rozkwita dzięki temu, że High Jump otworzył przede mną drzwi. Dorastał, obserwując, jak jego matka wchodziła do pomieszczeń, w których “nie powinna” przebywać, i nauczył się, że te pomieszczenia należą również do ludzi takich jak my.

A oto coś, nad czym chciałbym, abyście posiedzieli:

Już planuję przyszłość moich wnuków.

Myślę o tym, jaką edukację będą mieli. W jakich dzielnicach będą dorastać. Jakie rozmowy będą mogli prowadzić przy stole. Do jakich pomieszczeń wejdą. nie zastanawiając się ani razu, czy do nich należy.

Oto, co mogą zrobić trzy pokolenia na sobotnich zajęciach. Oto, czym staje się jedno lato wzbogacające, gdy poświęcisz je odpowiedniemu dwunastolatkowi. Na tym właśnie polega Twoje wsparcie dla High Jump – nie darowizną dla jednej grupy, ale inwestycją w rodziców, którzy sprawili, że te dzieci tu trafiły, i w dzieci, które te dzieci kiedyś wychowają.

Kiedy pochodzisz z biedoty, nawet nie wiesz, z czego jesteś wykluczony. Nie wiesz, że inni działają przeciwko tobie.

Skok wzwyż upewnia się, że nic nie wiesz. I upewnia się, że to nie ma znaczenia.

Dlatego, kiedy rozważacie wsparcie High Jump, proszę Was, dajcie z siebie wszystko. Nie dla jednego dziecka. Dla jego rodziców. Dla ich dzieci. Dla wnuków, których jeszcze nikt z nas nie poznał, ale kto odziedziczy to, co zbudujemy tu i teraz.

Dziękuję, High Jump. Dziękuję wam wszystkim.

Opublikowany w ,