LRP28084

Siła skoku wzwyż w odblokowywaniu przyszłości

Przez ostatnie 35 lat tysiące zasługujących uczniów wniosło do naszego programu to, co najlepsze w sobie, i postawiło sobie za cel rozwój w szkole średniej i poza nią. High Jump pielęgnuje odwagę i ciekawość, dając uczniom siłę w kluczowym momencie, budując ich pewność siebie i wspierając ich w poruszaniu się po trudnym przejściu z dzieciństwa do okresu dojrzewania. 

Do dziś ponad 3000 studentów przeszło przez nasz program. 100% z nich ukończyło szkołę średnią, 87% ukończyło studia, a 78% jest pierwszymi w swoich rodzinach, którzy poszli na studia. To osiągnięcie przerywa cykle ubóstwa i tworzy realny wpływ ekonomiczny dla nich samych, ich rodzin i społeczności. 

Absolwentka High Jump, Gina Chen (grupa 13), przemawiała na corocznej imprezie charytatywnej Spring of Opportunity Benefit organizowanej przez High Jump 2 maja 2025 r.

Przeczytaj wciągającą historię Giny o jej przygodzie ze skokiem wzwyż.

Dobry wieczór. To dla mnie niebywały zaszczyt być tu dziś z Państwem. Nazywam się Gina Yunru Chen i jestem dumna absolwentką High Jump Cohort 13. Jestem również imigrantką pierwszego pokolenia i pierwszą w rodzinie, która ukończyła studia — teraz jestem prawniczką, przedsiębiorczynią, a co jeszcze bardziej dumne, członkinią zarządu tego programu, który pomógł mi ukształtować to, kim jestem.

Wciąż pamiętam noc przed moim pierwszym dniem szkoły w Ameryce. Miałam 9 lat. Siedziałam ze słownikiem, szukając angielskiego imienia z moją mamą, która jest tutaj z nami w pokoju. Dyrektor szkoły powiedział, że moje chińskie imię jest zbyt trudne do wymówienia. Wylądowaliśmy na „Gina” — krótkie, proste i łatwe do zapamiętania. Napisałam je na dłoni czarnym markerem, razem z literami oznaczającymi „girls bathroom”. To był mój zestaw narzędzi do przetrwania.

Gina z matką w Wiosna możliwości, Roczna impreza charytatywna High Jump.

W tych pierwszych miesiącach odkryłem dwie wspaniałe amerykańskie tradycje. Jedna z nich była o wiele smaczniejsza od drugiej.

Najpierw — lukrowane pączki. Codziennie rano zamawiałem dwa z Dominick's. (Niech spoczywa w pokoju.) Potem przyszła druga, bardziej tajemnicza tradycja. Przez trzy dni szkoły z rzędu stałem przed zamkniętymi drzwiami, przekonany, że zajęcia zostały odwołane. Dlaczego? (Jakieś zgadywanki?) Nie śnieżyca, nie strajk. Okazało się, że wpadłem w czas letni. Witaj w Ameryce.

Ale nawet pośród całego zamieszania wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Moje oceny z języka angielskiego i nauk społecznych spadły z F do A. Stałem się znany jako „wzorowy uczeń”. Zacząłem gonić za dodatkowymi punktami, jakby to był sport wyczynowy. Pewnego dnia w szóstej klasie do naszej klasy przyszedł mężczyzna i opowiedział nam o programie o nazwie High Jump. Powiedział, że jest on dla uczniów, którzy chcą spędzać lato, robiąc „zabawne” rzeczy, takie jak nauka fizyki kwantowej i pisanie esejów o etyce handlu światowego. Zostałem kupiony.

W High Jump znalazłam swoich ludzi – inne dzieci, którym nie przeszkadzało, że nazywano je pupilami nauczycieli, które kodowały swoje segregatory kolorami, nosiły przy sobie wiele długopisów na wszelki wypadek, którzy byli tak samo nieznośni jak ja w pogoni za dodatkowymi pracami i którzy naprawdę byli podekscytowani niezapowiedzianym sprawdzianem. To było zarówno ekscytujące, jak i upokarzające. 

Żywo pamiętam zajęcia z przedmiotu Problemy i pomysły, podczas których czytałam książkę Naomi Klein i proszony o wyrobić sobie opinię o kulturze konsumpcyjnej. Moja twarz zrobiła się czerwona, gdy po raz pierwszy zapytano mnie, co myśl, nie tylko to, co mogłem zapamiętać. Nie byłem do tego przyzwyczajony. Wiedziałem, jak zapamiętać fakty, postacie historyczne i kluczowe produkty rolne importowane i eksportowane z Argentyny. Ale to? To wymagało ode mnie zaufania mojemu głosowi.

I wydarzyło się coś pięknego — zaczęłam odnajdywać ten głos. Moi nauczyciele skoku wzwyż wierzyli w moją zdolność krytycznego myślenia, w moją zdolność przewodzenia. Powoli ja też zaczęłam w to wierzyć. Dostrzegli też inne strony mojej osoby. Wychwalali moją miłość do sztuk wizualnych. Pytali mnie o znaczenie mojego chińskiego imienia. Po raz pierwszy nie byłam po prostu „Giną”. Byłam Yunru. Byłam obydwoma.

High Jump nie tylko przygotował mnie pod względem akademickim. Sprawił, że poczułem się w pełni zauważony. Pomógł mi zaakceptować wielowymiarową mnie. Dał mi pewność siebie, abym mógł posiadać swój głos, swoją historię. Ten fundament pozostał ze mną przez całe liceum w Francis W. Parker, gdzie zgłębiałem literaturę i historię, zwłaszcza historie Azjatów i imigrantów. Ta pewność siebie zainspirowała mnie do aktywnego nawiązywania kontaktów ze społecznością chińskiej diaspory i innymi społecznościami imigrantów w Chicago. Ta pewność siebie i akceptacja mojej wielowymiarowości zaprowadziły mnie do Yale, gdzie studiowałem nauki polityczne i historię działań zbiorowych. Zaprowadziły mnie przez oceany jako stypendystę Fulbrighta, badając odbudowę po trzęsieniu ziemi w wiejskich Chinach. Zaprowadziły mnie do założenia organizacji non-profit Education In Sight, która do dziś zapewnia bezpłatną opiekę okulistyczną tysiącom uczniów w ponad 300 wiejskich szkołach. Zaprowadziły mnie z powrotem do mojego rodzinnego domu, tego samego miejsca, w którym spędzałem lata jako dziecko, łapiąc koniki polne i goniąc ważki bambusowymi kijami zanurzonymi w pajęczynach. (Tak, to było coś.) Następnie pomogłem uruchomić jedną z pierwszych ekologicznych farm w południowo-zachodnich Chinach. Zbudowaliśmy spółdzielnię, która nie tylko poprawiła warunki życia, ale także zachowała kluczowe systemy wodne na wsi. Znalazłem się nawet w sytuacji, w której negocjowałem prawa do użytkowania gruntów z lokalnymi władzami i deweloperami — szybko ucząc się, że można sadzić ryż cały dzień, ale jeśli pojawi się niewłaściwy urzędnik, nikt nie je ryżu.

Więc co myślisz, że zrobiłem później? Pozwól, że zapytam cię o to: gdybyś pracował z oddolnymi organizacjami pozarządowymi nad ochroną wody i sprawiedliwością klimatyczną, co byś zrobił dalej? Zostałbyś w świecie organizacji pozarządowych? Zrobiłbyś magisterkę z polityki publicznej?

Nie – poszedłem do Northwestern Law School. Tak. Mówiłem ci – niespodziewanie. A po studiach prawniczych – na pewno wrócę do pracy w organizacjach non-profit, prawda?

Nie. Poszedłem na Wall Street. Dołączyłem do jednej z najlepszych kancelarii prawnych na świecie, pracując nad wielomiliardowymi fuzjami i przejęciami.

Dlaczego? Ponieważ wiedziałem, że muszę zrozumieć biznes. Musiałem zdobyć narzędzia, których nie miałem, abym pewnego dnia mógł połączyć światy, na których mi najbardziej zależało: społeczność i kapitał.

Na papierze „dawałem radę”. Ale w sercu czułem się odłączony. Nie praktykowałem prawa tak, jak chciałem. Nie byłem połączony z klientami ani ich wpływem. Zacząłem czuć się jednowymiarowy. W tych salach władzy często czułem, że muszę kompresować części siebie i chować te części mnie, które kiedyś mnie uzupełniały. Artysta. Imigrant. Adwokat. 

Kiedy moja firma powiedziała: „Jesteś na dobrej drodze do zostania partnerem”, zatrzymałem się. Zapytałem siebie: co powiedziałbym tej 9-letniej dziewczynce z czarnym markerem w ręku? Dziewczynie, która jeszcze nie stała się „Giną”. Dziewczynie, która nadal z dumą odpowiadała Yunru. Czy byłaby dumna?

Odpowiedź była jasna. Musiałem inaczej zajmować się prawem. Więc odszedłem z Big Law i zacząłem Jeden sojusznik, butikowa kancelaria prawna z rygorem Wall Street i oddolnym sercem. Mogę wspierać ambitnych, kierujących się misją założycieli — zwłaszcza kobiety i przedsiębiorców należących do mniejszości — którzy przekształcają swoje branże i na nowo definiują znaczenie przywództwa. Mogę wnieść Wszystko mnie do mojej pracy — prawnika, stratega, artysty, imigranta, miłośnika pączków. A ta wielowymiarowość? Ta iskra? To zaczęło się tutaj. W High Jump.

Gina z innymi absolwentami 13. edycji High Jump, Jaxem Chaudhrym i Raymondem Whearleyem II, na naszej dorocznej imprezie charytatywnej, Źródło możliwości.

High Jump rzucił mi wyzwanie, abym nie tylko zapamiętywał, abym mówił, nie tylko słuchał, abym był w pełni sobą i abym w pełni widział innych. To jest siła tego programu, a dziś wieczorem ta siła jest rozpaczliwie potrzebna.

Dziś jesteśmy otoczeni ludźmi, którzy wierzą, że kod pocztowy ucznia nie powinien nigdy decydować o jego przyszłości, że w każdej okolicy kryje się geniusz i że dziewczyna z czarnym markerem w ręku zasługuje na to, by napisać własną historię.

Kiedy dziś wieczorem przekazujesz darowiznę na rzecz High Jump, nie tylko finansujesz program letni. Inwestujesz w nieoczekiwane. Otwierasz przyszłość, której nikt, oprócz tego dziecka i ciebie, nie mógł sobie wyobrazić. Otwierasz drzwi dla kolejnego dziecka, które odważy się wyobrazić sobie więcej, które chce budować, przewodzić i odwdzięczać się, i które pewnego dnia może założyć firmę, ubiegać się o urząd lub wygłosić przemówienie na takiej gali.

Więc zapraszam was do odwagi. Podnieśmy fale. Stwórzmy fale. Podnieśmy każdą łódź w tym pokoju i poza nim. Dziękuję bardzo!

Opublikowany w ,